15.11.2003.

Standardowy

Moja klasa zorganizowała „Dzień wody”. Było nawet fajnie, jeśli pominiemy fakt, że w konkursie klas zajęliśmy dopiero 3 miejsce! Przy występie chłopaków wszyscy klaskali, profesorki śmiały się, niektóre nawet płakały ze śmiechu. Po występie 4a były głosy, że chłopaki byli lepsi. Ale co z tego skoro szanowne Jury, wybrało właśnie 4a! Drugie miejsce miała 1f. Też się zdziwiłam, bo ich występ nie był powalający. Może ja nie potrafię być obiektywna?
Były też wybory Mistera Mokrego Podkoszulka! Sam przebieg tej konkurencji był dla mnie mało istotny. Najważniejsze było, że Strzała była w Jury!! Mogłam Ją do tego Jury osobiście zaprosić, zamienić choć kilka słów. Bawiła się świetnie mimo tego, że w pokoju nauczycielskim powiedziała : „Dlaczego ja? Spać mi się chce.”. Wrobiłam Ją w ogłoszenie wyniku końcowego. Fajnie to wyszło. Ona taka przejęta do tego mikrofonu mówiła, jakby nigdy publicznie nie występowała. Poszła bez przygotowania i może to też było powodem.
Przez całą imprezę nawet słowa z Anką i Aśką nie zamieniłam. Anka sprawiała wrażenie jakby była na mnie cholernie obrażona. Tylko za bardzo nie wiem za co. Zachowałam się tak jak ona w stosunku do mnie! Po prostu kopnęłam ją w cztery litery! Aśka też nie wyszła z inicjatywą; ani cześć ani pocałuj mnie w dupę! Prosić się nie będę żebym mogła z nią porozmawiać czy usiąść koło niej!!
W efekcie przyszłam do domu trochę podminowana. Wyszłam z Frodem na spacer, trochę mi przeszło. Nogi same zaprowadziły mnie w kierunku szkoły. Sama nie wiem czemu… Chyba miałam nadzieję, że jak będę tam spacerować, to akurat Strzała będzie jechać do domu. Wyminęłam się z Nią. Zrobiłam jeszcze dwa kółka, bo może by Gabrysia wychodziła. Też nic z tego nie wyszło. Była tylko Prosiaczyca, ale ona chyba mnie nie widziała. Jak wróciłam do domu dorwałam się do mapy Pabianic. Szukałam gdzie jest Wrzosowa i Moniuszki. Potem tam poszłam, zrobiłam parę zbędnych kilometrów. Właściwie to na Moniuszki byłam dwa razy. Dopiero za drugim miałam adres i mogłam sprawdzić, który to Strzałki dom. Trochę się nim rozczarowałam. Chyba spodziewałam się czegoś lepszego, bardziej bogatego. Ale to dom Jej rodziców, swoje lata ma. Przekonałam się, że Strzała wcale taka bogata nie jest. Ona po prostu wie jak dobrze się ubrać. Postałabym przed domem dłużej, ale pies zaczął szczekać. Usunęłam się szybko żeby mnie nikt nie zauważył. Chciałam po przyjściu do domu tam zadzwonić, podać się za Mamę i poprosić Strzałę. Zabrakło mi odwagi… Może w niedalekiej przyszłości to zrobię…
Przegrzebałam Mamy kalendarzyki w nadziei, że znajdę adres Strzały. Chciałam się przekonać, że dobrze znalazłam. Trafiłam na jakieś wzmianki o Niej dopiero w ostatnim pudle. Telefonu niestety nie było. Coś mnie tknęło i przeczytałam też listy związane tasiemką. Było tam z sześć czy siedem pocztówek od Strzałki, jedna nawet z zagranicy. Oczywiście je wzięłam, ale nie wiem czy dobrze postąpiłam. Teraz już ich nie oddam. W jednym liście (do Mamy i Strzały) było coś takiego : „Życzę Strzale żeby w końcu poderwała jakiegoś fajnego chłopaka”. Ucieszyłam się. Nie tylko ja nie mam chłopaka w liceum! Zresztą nie wiem czy Ona ma męża. Podobno miała… Tak mówiła Mama. Ale coś mi się wydaje, że rozwiodła się z nim… Ciekawe dlaczego. Chciałabym Ją kiedyś poznać, mieć z Nią lekcje przez rok. Przekonałabym się jaka jest naprawdę i w jakim stopniu Ją idealizuję…