Standardowy

dużo osób myśli, że między mną i Pawłem coś jest. ale nic nie ma. i nie było. i pewnie nie będzie. ale czasem odnoszę wrażenie, że może być coś więcej… boję się o tym myśleć. bo nie chcę znowu upaść. i nie mieć siły się podnieść. Strusiek napisał mi kiedyś żebym nie wychodziła z inicjatywą. „to mogłoby cię zabić”. może ja po prostu opatrznie odczytuję zachowanie Pawła…? może to przypadek, że przy Zosi zaczyna się dziwnie zachowywać? a na widok zapalary dostaje pasji? i jak słyszy o Struśku? jednak nie chciałabym później żałować. nie chcę żebyśmy odeszli. każde w swoją stronę. i tak po prostu zapomnieli o sobie. nawet nie dali sobie szansy. nie wiem co mam robić. chciałabym żeby coś się w końcu stało. żebym wiedziała co będzie. bo takie czekanie może wykończyć. we wrześniu się zarzekałam. że nigdy w życiu z Klatem. przez całe dwa lata tak było. a dzisiaj jak podszedł na hipie. ukucnął koło ławki. zaczął coś się pytać o bibliografię. i poczułam zapach Hugo Bossa. takiego samego jak Firycha. ;) i spojrzałam mu w oczy. na sekundę tylko. i zobaczyłam jego uśmiech. pomyślałam sobie, że mogłabym się w nim zakochać. kiedyś. że może by nam wyszło. ale zaraz odgoniłam tę myśl od siebie. nie chciałam żeby się zadomowiła na dłużej. bo mogłaby mi wyrządzić krzywdę…

Standardowy

dużo osób myśli, że między mną i Pawłem coś jest. ale nic nie ma. i nie było. i pewnie nie będzie. ale czasem odnoszę wrażenie, że może być coś więcej… boję się o tym myśleć. bo nie chcę znowu upaść. i nie mieć siły się podnieść. Strusiek napisał mi kiedyś żebym nie wychodziła z inicjatywą. „to mogłoby cię zabić”. może ja po prostu opatrznie odczytuję zachowanie Pawła…? może to przypadek, że przy Zosi zaczyna się dziwnie zachowywać? a na widok zapalary dostaje pasji? i jak słyszy o Struśku? jednak nie chciałabym później żałować. nie chcę żebyśmy odeszli. każde w swoją stronę. i tak po prostu zapomnieli o sobie. nawet nie dali sobie szansy. nie wiem co mam robić. chciałabym żeby coś się w końcu stało. żebym wiedziała co będzie. bo takie czekanie może wykończyć. we wrześniu się zarzekałam. że nigdy w życiu z Klatem. przez całe dwa lata tak było. a dzisiaj jak podszedł na hipie. ukucnął koło ławki. zaczął coś się pytać o bibliografię. i poczułam zapach Hugo Bossa. takiego samego jak Firycha. ;) i spojrzałam mu w oczy. na sekundę tylko. i zobaczyłam jego uśmiech. pomyślałam sobie, że mogłabym się w nim zakochać. kiedyś. że może by nam wyszło. ale zaraz odgoniłam tę myśl od siebie. nie chciałam żeby się zadomowiła na dłużej. bo mogłaby mi wyrządzić krzywdę…

Standardowy

podobno mam kontrowersyjny opis na gg. i w dodatku jeszcze obsceniczny. szczerze? jebie mi to! nienawidzę Pabianic! tej dziury! miasta zabobonu i zacofania! z łatwością mogę wyliczyć pozytywne strony tego miasta. ale jest ich bardzo niewiele…! na dzisiejszych pseudo zakupach dotarło do mnie, że chcę stąd jak najszybciej uciec! i już nie chodzi o to, że do Gdańska. byleby jak najdalej stąd! z akcentem na Gdańsk! :) a jedyne wyjście to uczyć się. dlatego teraz będę uczyć się o wiele więcej! może dzięki nauce uda mi się stąd wyrwać! zamieszkać w innym miejscu. gdzie częściej wschodzi słońce. gdzie ludzi są dla siebie mili. i uśmiechają się bezinteresowanie. a jak się nie uda… mam też plany na takie wyjście. w końcu ostatnio moim idolem stał się Rafał Wojaczek! „wszysycy pójdziemy na jej pogrzeb/ bo jest pewne że umrze przed wszystkimi nami/ cmentarz jest położony bardzo malowniczo/ i my ją ułożymy bardzo malowniczo [...]„…

Standardowy

podobno mam kontrowersyjny opis na gg. i w dodatku jeszcze obsceniczny. szczerze? jebie mi to! nienawidzę Pabianic! tej dziury! miasta zabobonu i zacofania! z łatwością mogę wyliczyć pozytywne strony tego miasta. ale jest ich bardzo niewiele…! na dzisiejszych pseudo zakupach dotarło do mnie, że chcę stąd jak najszybciej uciec! i już nie chodzi o to, że do Gdańska. byleby jak najdalej stąd! z akcentem na Gdańsk! :) a jedyne wyjście to uczyć się. dlatego teraz będę uczyć się o wiele więcej! może dzięki nauce uda mi się stąd wyrwać! zamieszkać w innym miejscu. gdzie częściej wschodzi słońce. gdzie ludzi są dla siebie mili. i uśmiechają się bezinteresowanie. a jak się nie uda… mam też plany na takie wyjście. w końcu ostatnio moim idolem stał się Rafał Wojaczek! „wszysycy pójdziemy na jej pogrzeb/ bo jest pewne że umrze przed wszystkimi nami/ cmentarz jest położony bardzo malowniczo/ i my ją ułożymy bardzo malowniczo [...]„…

Standardowy

pracowania F1. opiekun pracowni: mgr. Anna Hartleb. profesjonalistka. tak można panią profesor określić jednym słowem. oczywiście najlepszy fizyk w całych Pabianicach. świetna nauczycielka. ma dobry kontakt z uczniami. potrafi zainteresować fizyką każdego. i co najważniejsze rozumie, że nie każdy „czuje” fizykę. i wie, że jej przedmiot nie jest jedynym w szkole! fizykę z nią będę wspominać zawsze ciepło. pani Hartleb sprawiła, że znów polubiłam fizykę. po mękach w gimnazjum znowu odnalazłam w tym przedmiocie coś ciekawego. inna sprawa, że teraz wciągnęła mnie fizyka na masę. ale chodzę na korki. i nie mam innego wyjścia jak się uczyć. ;) wśród uczniów jest lubiana. nigdy nie usłyszałam żeby ktoś mówił, że nie lubi pani Hartleb. mówią na nią Hartlebowa. ale to i tak miłe przezwisko. ;) ma w sobie coś takiego, że nie da się jej nie lubić. pamiętam kiedyś był zorganizowany konkurs przez nasze lokalne „Życie Pabianic”. uczniowe ze wszystkich szkół mieli głosować na „belfra z klasą”. wygrała pani Hartleb. w F1 wisi dyplom. jej duma. :) cieszy się symaptią wśród uczniów mimo, że trzyma ich na dystans. nie wiem czy to celowe. ale na pewno nie jest osobą zimną jak lód. potrafi się wzruszyć. cieszyć. tak jak w drugiej klasie. kiedy to na Dzień Nauczyciela dostała od 2d Einsteina. :) różowego pieska. z wierszykiem. nie pamiętam początku. ale końcówka była taka: „o mój Boże. o mój Boże, pani Hartleb dopomoże!”. do końca roku szkolnego Einstein siedział razem z nią na biurku. zwrócony w stronę klasy. a pani Hartleb każdemu mówiła jaki to dostała cudowny prezent od 2d. :) pamiętam, że od razu zapadły mi w pamięci jej oczy. inna sprawa, że zawsze patrzę na oczy innych. pani Hartleb ma śliczne oczy. czarne. jak się w nie spojrzy można odczytać same miłe uczucia. nie potrafię tego opisać. je trzeba po prostu zobaczyć! ;) na korkach zawsze patrzę jej w oczy. może to i głupie… co jeszcze? trudno opisać taką osobowość w paru zdaniach. nie będę pisać ile ma lat. ale szokiem było dla mnie kiedy się dowiedziałam ile ma. bo trzyma się naprawdę świetnie. :) ma swój świat. mieści się on w F1. mało kto może wejść na zaplecze. to jej jej królestwo. tysiące pomocy fizycznych. biblioteczka ze zbiorami zadań. biurko. na nim klasówki. trudno powiedzieć, z którym nauczycielem się pani Hartleb przyjaźni. chyba z nikim nie jest w bardzo bliskich stosunkach. czesto widzi się ją z Włodarem. ale to też dlatego, że ich pracowanie ze sobą sąsiadują. Pani Bekier chyba jest bliską jej osobą. i nasza Gabrysia. resztę trzyma na dystans. szczególnie tych najmłodszych nauczycieli. generalnie Pani Hartleb to nauczyciel, któreg owarto poznać. wielkim szczęściem jest mieć z nią fizykę. nawet jeśli ma się mierną trójczynę. nawet jeśli są to tylko trzy fizyki w ciągu dwóch lat. warto jej mieć. bo wspomnień jest później masa…
cdn. :)