Standardowy

żyję. i mam się dobrze. staram się uczyć. ale mam inne sprawy na głowie. o dziwo ważniejsze niż sesja. a to spacer nad Wisłą. jeszcze jeden i będę chora. ;) a to nocowanie w akademikach. albo innych mieszkaniach. co podobno nie jest patologią. :) a to codzienne picie piwa. :) a to wieczorne spotkania. etc…
a teraz uczę się organiki. za dwie godziny mam poprawić trzy kolokwia. umiem aż dehydratację alkoholi. i mechanizm tej fascynującej reakcji.
a za sześć pięknych dni egzamin. „między biologią a fizyką.” już wiążę spodnie. i sram w portki… :/
na weekendzie będę w Pabach. ale proszę nie liczyć na jakieś wieści. na kompie mam wirusa. a od rodzicieli usłyszałam, że mam sobie mózg sformatować. i wtedy wirus na pewno zniknie.
a tak na życie… to zastanawiam się nad zasadnością trzymania tego bloga przy życiu…
i jeszcze ogłoszenie parafialne. jak chcesz mieć unikalny fartuszek na laborki to zgłoś się do Kaśki Marzec. ona zrobi z twojego fartucha istny cud. ;))