Standardowy

wczoraj 4:1…
dzisiaj 1:1…

jakby Polska reprezentacja piłkarska tak się sprawowała na mundialu puchar byłby nasz… ;)

Standardowy

oglądając amerykańskie melodramaty zastanawiałam się czy coś takiego może zdarzyć się w prawdziwym życiu. bywały momenty kiedy w to mocno wierzyłam. ale ostatnio ta wiara zaczęła powoli umierać. jednak, jak to mówią mądrzy ludzi, wiara zawsze umiera ostatnia. sama nie wiem co mi dało siłę żeby się nie poddawać. żeby tym razem zawalczyćdo samego końca. i nie poddaćsię tak łatwo. teraz się z tego cieszę. bo po raz pierwszy wiedziałam czego chcę. i dążyłam do tego konsekwnetnie. i zrozumiałam co miał na myśli Paulo Coelho mówiąc: „niezywkłe napotkać można na drogach zywkłych ludzi.” podążając swoją drogą spotkałam właśnie to niezywkłe. :) jestem szczęśliwa. tak naprawdę szczęśliwa. mogę to powiedzieć z ręką na sercu. z dnia na dzień wiem, że mi na tym coraz bardziej zależy. nie chce tego stracić. wiem, że będę o to walczyć. nawet teraz. bo jest o co. codziennie się zastanawiam czy to była kwestia przypadku? czy miało jakieś znaczenie to, że pół roku się nienawidziliśmy? nie potrafię na te pytania odpowiedzieć. czasem brakuje mi słów zeby opisać co czuję. ale wiem, że nawet jeśli użyję pozornie banalnych słów, On będzie i tak wiedział co chcę powiedzieć. przy Nim uczę się mówić głośno co czuję. czego oczekuję. co mnie cieszy. co denerwuje. czego chcę. czego się boję. brakuje mi Go w parę minut po rozstaniu. teraz jestem w domu. tęsknię okropnie. odliczam dni do powrotu do Krakowa. do Niego. kiedy znów będę mogła się do Niego przytulić. porozmawiać. po prostu być razem. tego mi brakuje. za tym tęsknię. w piątek spęziliśmy ze sobą trzynaście godzin. ani sekundy się nie nudziłam. ani sekundy nie miałam ochoty powiedzieć Mu, że muszę już jechać. to dla Niego pojechałam do domu dzień później. tylko po to, by móc spędzić z Nim parę godzin. jakby zaraz miał się skończyć świat. nie umiem tego pisać nie używając wilekich słów. a jest za wcześnie by użyć takich słów. bez Niego w moim świecie nagle zrobiło się tak cicho… :(
dziękuję Ci za to, że jesteś…!! :* :* :* :* :* :*

Standardowy

to chyba najwyższy czas żeby w końcu coś napisać. odkurzyć bloga. przegarnąć kurz. przypomnieć innym o swoim istnieniu. :) uczelnie jak na razie nas nie przemęcza. zajęcia organizacyjne. straszenie jak cieżko będzie w przyszłosci. albo nudne wykłady z ciekawych przedmiotów. i jak tu można dotrzymać postanowienia „będę chodzić na wszystkie wykłady”?! fizycznie jest to niemożliwe. na szczęście juz jutro jest piatek. pierwsza impreza w tym roku akademickim. pierwszy odpoczynek od nauki. której i tak za wiele nie ma… a co poza tym? Kraków nadal piękny… chcoiaż trochę śmierdzi. :) czasem brakuje z rana zdań typu: „bo ja mam 92 lata.” „bo ja nigdy w życiu nie uderzyłam psa.” „bo moja synowa to wykłada na UJocie.” „bo jakbyście cos chcieli to dajcie znać.” etc. :)