jak to jest z tymi facetami…?

Standardowy

Jakiś czas temu pisalam, że faceci to świnie i tylko jedno i m w głowie. Ale tak do końca to nie miałam racji. Bo i niektórym kobietom daleko do anioła. Naszła mnie taka refleksja w kuchni. Przypomniały mi się słowa mojej przyjaciółki. Jakiś czas temu zarzekała się, że żadnemu nie da się dotknąć. Nawet kijem przez szmatę. I co z tego zostało? Tylko mocne słowa. Bo robi dokładnie to samo. Mnie szlag trafia. A ona za jakiś czas znów będzie płakać. Ale czy to nie jest jej wina? Swoim zachowaniem pokazuje facetowi, że jest gotowa na wszystko. I to od samego początku…
Kiedyś jej o tym powiedziałam. Usłyszałam, że jestem ze średniowiecza. Być może. Ale kocham i jestem kochana. Wtedy ugryzłam się w język żeby nie powiedzieć jej, że bycie średniowiecznym czasem pomaga. Następnym razem tego nie zrobię. Bo głaskanie po głowie to nie jest to czego ona potrzebuje. A z drugiej strony czy gdzieś jest napisane, że ja mam jej mówić jak ma żyć? Każdy żyje jak chce. I każdy sam rozlicza się ze swojego życia. Póki co ja jestem szczęśliwa. :)

góry…

Standardowy

Dziewczyna z nizin zakochana po uszy w górach. Tak mogę określić w skrócie kolejną wizytę w Zakopanym. Aż żal mi było wyjeżdżać tym razem. Bo mimo pogody pod chmurką było cudownie. Wypoczęłam. Dotleniłam płuca górskim powietrzem. Pospacerowałam po górach i dolinach. Wypiłam moją ulubioną czekoladę Milkę. Zjadłam pyszną kiełbaskę. Słońce musnęło swoimi promykami moją twarz. :)
Jedyne na co mogę narzekać to ludzie i ich zachowanie. Góry tracą bardzo dużo na tłumach. Nad Morskim Okiem schronisku było oblepione ludźmi. A wystarczyło obejść jezioro i można było znaleźć chociaż na chwilę ciszę i spokój. Tak potrzebną do zadumy. I przemyślenia swojego życia… Dominowało wśród ludzi palenie i picie. Jakby wyjście w góry, to było najlepsze miejsce na zapalenie. Po to się idzie te kilometry. Po to się wentyluje płuca. A nad Morskim Okiem gorszy obrazek. Grupka panów w średnim wieku popijająca pwio. Ledwo trzymająca sia nogach. Przeklinająca okrutnie. I w tym momencie trudno nie zgodzi się z opinią, że góry najlepiej zamknąć dla turystów…
Dzisiejsza droga na Kondratową Halę była piękna. Na drzewach szkliła się jeszcze poranna rosa. W powietrzu czuć było chłód poranka. Słychać było ćwierkanie ptaków. I żywej duszy po drodze. Prócz grupki schodzącej ze schroniska. W tej grupce poznałam kolegę z gimnazjum. :) Ale dopiero ja się minęliśmy poznałam go. Uśmiechnęłam się do siebie. I po powrocie napisalam mu wiadomość na Naszej Klasie. To jedyna forma kontaktu na jaką mam szansę z Dawidem. Kondratowa jest przepiękna. A jeszcze piękniejsza musi być w słoneczne dni. :) Fantastycznie się siedziało przy schronisku popijając ciepłą czekoladę i wystawiając buzię do słońca. Zrozumiałam, że w góry warto wychodzić wcześnie rano. Żeby móc je poczuć. I zrozumieć jaką one mają nad nami przewagę…

Najnowszy mój pomysł dotyczy gór. Tylko wstrzymam się z tym. Żeby się przekonać czy to jest chwilowy kaprys czy coś więcej. Coś w co warto sprobować zainwestować…

struktura nadambitna

Standardowy

Przyszło mi dzisiaj do głowy, że chyba jestem za ambitna! W dzisiejszych czasach, kiedy panuje ogólny wyścig szczurów i robienie wszystkiego żeby tylko zrobić, ja się staram zrobić to jak najlepiej. Oczywiście nie w każdym aspekcie życia. Tylko w dziedzinach, na których mi naprawdę zależy. Od kiedy usłyszałam od doktor BBP pewne zdanie nad sprawozdaniami spędzam więcej niż godzinę. A przecież mogłabym otworzyć skrypt. Przepisać go. Odwalić resztę byle jak. Napisać wnioski na dwie linijki. I oddać z nadzieją, że nie będę musiała nic poprawiać. Ja tak nie robię. Siedzę z różnymi książkami. Piszę wstęp na dwie strony. Wnioski na tyle samo. I ciągle jestem niezadowolona. Pisząc dzisiaj wstęp stwierdziłam, że jestem strukturą nadambitną. Ale warto być. Żeby usłyszeć choć jedno dobre słowo o swoim sprawozdaniu. ;)
Jeszcze tylko dwa tygodnie i będę mogła zdjąć kolczyki. Tylko póki co nie mam innych żeby wsadzić w miejsce leczniczych. Mam upatrzone w Aparcie jedne. Śliczne. Drobniutki. Srebrne z cyrkoniami. A do tego w rozsądnej cenie. Tylko mój chroniczny brak czasu na pewno nie pozwoli mi ich kupić. Podobnie jak sweterka z Peek’a, na który choruję już od zimy. Ale nie odpuszczę go. W środę idę do Krakowskiej! Po sweterek póki jeszcze jest na przecenie. I do tego w moim rozmiarze. I pomyśleć nad kolczykami. Bo może na żywo nie są tak ładne jak na zdjęciu. :)
I jeszcze jedną rzecz postanowiłam. Jak dzisiaj będę mieć to mieszkanie, to kupię w Ikei sześć kieliszków do czerwonego wina. Tak na dobry początek nowej drogi mieszkaniowej. A co mi tam. :)

rozstania i powroty

Standardowy

Margola wróciła. A ja musiałam wrócić do siebie. Nie lubię jej powrotów. Jest taka obca. Zimna. I czasem mi się wydaje, że chce popsuć humor wszystkim dookoła. Dlatego wychodzę jak najszybciej się da. Ale nie wiem czemu. Bo na dobrą sprawę nigdy się nie pokłóciłyśmy. I nie wiem czy to wynika z mojego szacunku do niej. Czy z jej usposobienia. Typ człowieka, z którym ciężko się pokłócić. A może to mieszanka szacunku i podziwu to powoduje..?
Uwielbiam tak mieszkać z Tomkiem. A u niego szczególnie. Ale to ze względu na ogródek. Można tam siedzieć. Grillować. Zapomnieć o całym świecie. Uczyć się. Wszystko. Ja niestety nie mogę mu tego zaoferować. Mieszkanie w bloku charakteryzuje się małym balkonem. Lub też tarasem weneckim, czyli brakiem balkonu. Takie pomieszkiwanie jest dla mnie namiastką bycia razem tak na stałe. Razem śpimy. Razem się budzimy. Razem jeździmy na uczelnię. Razem gotujemy. Razem sprzątamy. Nawet jak piszemy na swoich forach to w jednym pokoju. :) I nie kłócimy się. Co jest dla mnie fenomenem na skalę światową. Bo jak mieszkamy osobno, to czasem się zdarza obrazić o coś na chwilę albo dwie. Ale nigdy jak jesteśmy razem. Nie potrafię tego ogarnąć. Ale też nie umiem zmienić. Mimo, że się staram…
Mielec dał książkę dominikanina, ojca Joachima Badeni, o więzi łączącej kobietę z mężczyzną. Po pierwsze dawno książka nie wciągnęła mnie do tego stopnia! Dwa razy wracając z zajęć przejechałabym przystanek, bo tak się zaczytałam. A po drugie dawno nie spotkałam tak mądrej osoby. Nie moralizuje. Nie doradza. Nie poucza. Tylko odpowiada na zadawane pytania. A to czytelnik ma wyciągnąć z tego wnioski. Bardzo spodobała mi się jego odpowiedź na jedno z wielu pytań. :)

To powołanie do życia w małżeństwie nie jest takim ogólnym powołaniem do małżeństwa, ale powołaniem do tego żeby się związać z tą jedną jedyną osobą. Jak rozpoznać, że jestem powołany do tego, by być meżem akurat mojej Eli?
Przypuszczam, że są różne sposoby. Ważna jest świadomość, że sobie nie wyobrażam życia bez niej. Gdy ja w młodości spotykalem dziewczyny, to sobie myślałem, że mógłbym z nią pobyć najwyżej rok, ale na pewno nie pięćdziesiąt lat życia. Ale kiedy mężczyzna czuje, że bez niej jego życie nie ma żadnego sensu i pragnie z nią być do śmierci, to wtedy byłoby to powołanie do tej konkretnej kobiety.

coś pięknego…

Standardowy

Sprzątnęłam pokój. Umyłam podłogę. Starłam kurze wszędzie. I nawet przestawiłam ciut meble. Chyba tylko po to żeby tchnąć nowe życie w ten pokój. Zyskałam przez to więcej miejsca. I dodatkowy pogłos. Czasem aż się boję coś głośniej powiedzieć. Przez to cholerne echo. Niech się już tu ktoś wprowadzi! Albo niech ja coś znajdę jak najszybciej. Bo zwariuję w tym wielkim pokoju bez mebli…
Jak się okazalo Margola jutro wyprwadza się do hotelu Cubus. Powód oficjalny to konferencja. Zapieprz od rana do wieczora. Urwanie głowy. Chroniczny brak czasu. Powód nieoficjalny? WLW. :D I chwała mu za to. Bo zięki niemu my mamy trochę spokoju. Trochę więcej czau dla siebie. I nawet Kruzer się cieszy. Dzisiaj mi powiedziała, że ze mną jes lepiej niż z Małgorzatą. czemu? Bo jej nie marudzę. Marudzę. Tylko ona sobie z tego nic nie robi. Ale niech będzie. Niech każdy ma trochę swojego szczęścia. Większego lub mniejszego…
Czasem tylko żałuję, że nie mam peleryny niewidki. Bo ciekawość mnie zżera od środka. Niedługo będę przeżarta na wskroś. A i tak nic się nie dowiem. I to mnie najbardziej denerwuje. Snucie domysłów. Gdybanie. I zachodzenie w głowę jak to jest… ;)