389

Standardowy

Jak to mawiała moja była współlokatorka, trzeba włączyć tryb sesja. Zaczęłam od powolnego przestawiania się na mniej snu i wcześniejsze wstawanie. Bolało jak  cholera, ale trzeba. Zasnęłam jak powoli budziło się słońce, wstałam o 9.30. Dwie szybkie kawy i mogę uznać, że jestem obudzona. Jeszcze tylko spacer z psem na rozprostowanie nóg i przewietrzenie mózgu i mogę ze spokojnym sumieniem usiąść do analitycznej.

Po cichu czekam też na powrót do Krakowa. Stęskniłam się za miastem. Ciekawa jestem, co się zmieniło. Chętnie wybiorę się do Almy na zakupy. Pospaceruję po Rynku. Chyba będę miała niepowtarzalną okazję iść do Jaszczurów i usiąść przy moim ulubionym stoliku z rozłożoną książką do chemii organicznej. Będę spoglądać w okno i obserwować tłum zmieniający się na płycie Rynku niczym obrazki w kalejdoskopie. Zaproszę Kubą na wino i maraton filmowy pod patronatem Casablanki. Upijemy się i będziemy opowiadać sobie nawzajem najbardziej żałosne historie, jakie tylko nam przyjdą do głowy. A rano obudzimy się z bólem głowy i kacem wszechczasów. W weekend pójdę do Empiku na cały dzień. Wybiorę sobie jakąś książkę i zagłębię się z nią w niebieskim fotelu. Wyjdę tylko pod wpływem głodu lub trzęsienia ziemi. Tak, zaplanowałam sobie ze szczegółami cały pobyt…

Drogi blogu, byłabym zapomniała. Wszystkiego najlepszego z okazji piątego roku razem!

388

Standardowy

Igrzyska się skończyły, nadszedł czas podsumowań. Trzeba rozliczyć się z każdego medalu, z każdej niewykorzystanej szansy na krążek, z każdego złego występu. Najlepiej wychodzą nam porównania do innych państw i narzekanie, jak źle na tym tle wypadamy. Porównując się do Chin owszem. Ale spójrzmy na to z innej strony. Ilu z tych złotych medalistów pojawi się na innym turnieju i zdobędzie tam jakikolwiek krążek? Ilu wystąpi za rok w Londynie i obroni swój tytuł? I czemu w komisji antydopingowej na tysiąc osób tylko kilka było spoza Chin? To nie jest usprawiedliwienie dla naszych reprezentantów. To taki zimny kubeł wody, który powinien ostudzić zapędy niektórych. Z Amerykanami też nie ma się co porównywać. Inna kultura. W nich sport jest zakrzewiony od małego i stąd te wyniki. W Stanach, jeśli ktoś zamarzy być pływakiem, ma ku temu warunki. Jego rodzice zrobią wszystko żeby dziecko mogło chodzić regularnie na basen, mieć dobrego trenera i jeśli ma talent rozwijać go.

Czemu u nas czegoś takiego nie ma? Czemu u nas można się wybić tylko w dużym mieście? I niech mi nikt nie mówi, że tak nie jest. Przeszłam to na własnej skórze. Małe miasto. Jedyny sport to koszykówka. Klub upadł z powodu braku sponsora. Teraz po latach zaczyna się odradzać. Ale możliwość rozwoju tylko do wieku juniorskiego. Nie ma seniorek, bo nie ma pieniędzy. Jeśli chce się dalej trenować trzeba przenieść się do Łodzi. Nie ma gwarancji, że dostanie się taką szansę. Tam też jest drużyna, też są dziewczyny chcące grać…

I może tutaj trzeba zacząć szukać przyczyny porażki na Olimpiadzie? Ktoś napisał, że my zatrzymaliśmy się na Montrealu i starych bohaterach. I to smutna prawda. Nie ma następców. Nie ma drugiego Komara, Kozakiewicza, Szewińskiej. Zakończył sportową karierę Robert Korzeniowski i pewny medal odszedł razem z nim. Bo nie ma jego następcy! Tu jest przyczyna porażki i tu trzeba zacząć działać. Dać szansę każdej młodzieży. Nie tylko tej z dużych miast. Każdy ma prawo spróbować.

387

Standardowy

Normal
0

21

false
false
false

PL
X-NONE
X-NONE

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:”";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;}

Dość, dość, dość!
Miesiąc mieszkania z rodzicami to zdecydowanie za długo. Nie mogę wytrzymać
nasilających się z dnia na dzień awantur, wyrzutów, złośliwości. Jedno przez
drugie musi pokazać, że jest ważniejsze. Nie patrząc na konsekwencje, nie
licząc się z uczuciami innych. Cierpię na tym ja i cierpi Frodo. Zaczynam
odnosić wrażenie, że sprawia im to przyjemność. Takie wzajemne podsycanie jadu
w sobie. Nie można zrobić czegoś po cichu tylko trzeba przy tym wypluwać z
siebie złośliwe komentarze. Po co? Tylko i jedynie po to, by zirytować resztę.
Niech każdy ma taki sam podły humor jak ja. O to chodzi. Problem polega na tym,
że mam tego po dziurki w nosie! Zaczyna mi przeszkadzać absolutnie wszystko.
Dopóki jestem sama w domu, jest w porządku. Kiedy wracają oni z pracy,
uosobienie pola minowego, mam ochotę wyskoczyć z okna. Wszystko byleby zaznać odrobiny
ciszy i spokoju…

Boję się okropnie
powrotu. Boję się, że nie dam rady. A czasu coraz mniej, co powoduje we mnie
dodatkowy przypływ paniki. Stres i panika i czerwone światełko w głowie mówiąc,
że to ostatnia chwila i ostatni szansa. Staram się nie przejmować. Nie wychodzi…
Muszę przetrwać…


386

Standardowy

Normal
0

21

false
false
false

PL
X-NONE
X-NONE

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:”";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;}

Normal
0

21

false
false
false

PL
X-NONE
X-NONE

MicrosoftInternetExplorer4

/* Style Definitions */
table.MsoNormalTable
{mso-style-name:Standardowy;
mso-tstyle-rowband-size:0;
mso-tstyle-colband-size:0;
mso-style-noshow:yes;
mso-style-priority:99;
mso-style-qformat:yes;
mso-style-parent:”";
mso-padding-alt:0cm 5.4pt 0cm 5.4pt;
mso-para-margin-top:0cm;
mso-para-margin-right:0cm;
mso-para-margin-bottom:10.0pt;
mso-para-margin-left:0cm;
line-height:115%;
mso-pagination:widow-orphan;
font-size:11.0pt;
font-family:”Calibri”,”sans-serif”;
mso-ascii-font-family:Calibri;
mso-ascii-theme-font:minor-latin;
mso-fareast-font-family:”Times New Roman”;
mso-fareast-theme-font:minor-fareast;
mso-hansi-font-family:Calibri;
mso-hansi-theme-font:minor-latin;}

Jakże ten
świat idzie do przodu. Teraz zamiast prostytutek są przyjaciele od seksu.
Dobrzy znajomi lub całkowicie obce osoby stają się bliskie dzięki kontaktowi
fizycznemu. Tylko, na co to i po co? Zastanawiając się nad tym myślę, że
korzystają z tego frustraci życiowi. Ludzie, którzy do tego stopnia wmówili
sobie, że nie znajdą swojej drugiej połowy, że w końcu w to uwierzyli. Zamieścili
ogłoszenie, był odzew i teraz korzystają. Są trendy, mają czym się chwalić znajomym,
nie są szarakami. A co najważniejsze, w ich mniemaniu, są szczęśliwi. Tylko czy
to na pewno jest szczęście? Czy aktywne życie seksualne jest tego wyznacznikiem?
A co jak przekroczy się tą cienką granicę i zacznie się kochać? Wtedy chyba
przestaje być tak różowo i kolorowo. Zaczynają się odzywać uczucia. Do głosu
dochodzą wyrzuty, zazdrość, pretensje. Wspaniała przyjaźń zaczyna się kończyć.
Pozostanie po niej gorzkie wspomnienie lub miłe chwile.

Mogę
powiedzieć, że przyglądałam się z boku związkowi przyjaciół od seksu. Początki
były tradycyjne. Impreza, alkohol, rozmowa, wymiana telefonów. Potem relacja
jaki to On jest cudowny, prawdziwy kumpel. I zastrzeganie, że tylko kolega i nic
więcej. Pierwsza randka. Szykowanie się godzinami, depilacja, makijaż, strój.
Wszystko musi być perfekcyjne. Tylko po to, by Go olśnić i powalić na kolana. A
potem znaleźć się w łóżku i nie wyjść z niego do samego rana. Powrót do rzeczywistości
i powtórka z rozrywki przy następnym spotkaniu. Ale teraz już są to spotkania
tylko dla seksu i dobrej zabawy. Wszystko pięknie do momentu zaangażowania.
Wtedy On mówi, że to nie to. Łzy, rozpacz, depresja, lody mieszane z popcornem.
I zarzekanie, że nigdy więcej. Do następnego razu.

Za dużo razy
to oglądałam. Za dużo razy pocieszałam. Za dużo razy słyszałam, że to był
ostatni raz. Nie istnieje przyjaciel od seksu tylko. Może być przyjaciel. Ale
jak wkrada się w to fizyczność, to prędzej czy później następuje bolesny
koniec. Przyjaźń z seksem istnieje, nazywa się to związek dwojga kochających
się ludzi.


385

Standardowy

Pępowina zaczyna odrastać i trzeba ten proces jak najszybciej przerwać. Brutalne, ale prawdziwe. Zachodzi zazwyczaj po wyprowadzce dziecka z domu, już w wieku dorosłym, i powrocie na czas wakacji do rodzinnego gniazda. Rodzice nie potrafią się pogodzić z faktem, że ich malutkie kiedyś dziecko jest dorosłe i chce samo o sobie decydować. I odrasta im wspomniana wyżej pępowina. Tragiczne w skutkach. Leczyć da się jedynie poprzez terapię szokową. Najskuteczniejszy jak najszybszy powrót do miejsca obencego zamieszkania, czyli po prostu wyjazd z domu. Ewentualnie wyprowadzka do innego członka rodziny, mniej inwazyjnego w codziennym obyciu. W tym przypadku Babcia. Realizacją zajmę się dopiero w sobotę wieczór lub niedzielę…
Wieczorami w ramach zajęcia się czym innym niż nauka oglądam ER. Wykończyłam CSI i inne seriale i filmy na dysku. Przeskok z serii pierwszej na siódmą jest dość interesujący. Mogę uruchamiać moje szare komórki i domyślać się wielu faktów. Co więcej brak napisów w języku polskim pozwala mi na ciągłe obcowanie z językiem angielskim. Jego  brytyjską i amerykańską odmianą na dodatek. Jedynie nie potrafię się pozbyć tego żalu z głębi duszy, że ja nie będę nigdy chirurgiem…