436

Standardowy

Zima znów przyszła, usiadła i rozgościła się chyba na dobre. Śnieg leży absolutnie wszędzie, temperatura nie podnosi się powyżej zera, nawet słońce jest mało wiosenne. Do tego mam wolne od uczelni, wolne od innego zajęcia, które zapewniało mi jakąkolwiek rozrywkę w dni takie jak ten. Ranki wyglądają podobnie do siebie. Kawa, papieros, włączanie nowego prania, sprzątanie z suszarki tego, które wyschło, wstawienie do zmywarki brudnych naczyń, ewentualnie wystawienie czystych. Czynności typowej kury domowej. Tylko brak mi męża i dzieci, o których mogłabym dbać. I jednak Ktoś miała rację, nie nadaję się na panią domu. Oszalałabym na dłuższą metę bez zajęcia, siedząc w domu i nie spotykając się z ludźmi, nie mając zorganizowanego dnia. Nie napiszę, że tęsknię za uczelnią. Bo nie tęsknię. Chciałabym tylko umieć lepiej zorganizować sobie każdy kolejny dzień…

Powiewem świeżości w te jakże nudne dni jest rozwiązywanie testów. Idzie mi opornie, błędów jest zdecydowanie za dużo niż powinno być. Chciałabym nie robić ich w ogóle, ale nie wiem czy to możliwe. Jeszcze bardziej pragnę uporać się z tym za pierwszym razem. Dla siebie, żeby nabrać więcej wiary w swoje możliwości. Dla świata, żeby we mnie uwierzył. Dla Innych, żeby ich nie zawieść. Rozczarowanie w oczach bliskiej osoby jest najgorszym, co może mnie spotkać. Niestety nie wszystko jest w moich rękach. Co będę mogła, to zrobię. Reszta pozostanie kwestią przypadku, może odrobiny szczęścia, może też obecności Anioła Stróża? 

Zauważyłam, że piszę takim szyfrem, że tylko wtajemniczeni będą wiedzieć, o co chodzi. Jeśli się w tym wszystkim odnajdą, przeczytają z odpowiednim skupieniem i powagą. Sama nie wiem czy za parę miesięcy, być może nawet tygodni, będę w stanie powiedzieć, co ja wtedy miałam na myśli. Podobno liczy się tu i teraz, reszta jest nieważna…

435

Standardowy

Dwa marzenia kiełkują w mej głowie. Jedno jest w trakcie realizacji. Nie wiem jak długo cały proces potrwa, ale na pewno chcę go doprowadzić do końca. Spróbować mimo wszystko, przestać się bać porażki. Nie mam nic do stracenia, nic nie ryzykuję. Może być tylko dobrze!

 Drugie marzenie też jest oddalone w czasie, ale nie jest niemożliwe. Dowiedziałam się jak bardzo jest to wymagające, jak dużo trzeba umieć. Jedyna przeszkoda to czas, tego nie da się w żaden sposób ominąć ani przeskoczyć. Trzeba czekać… Będę cierpliwa. Spróbuję swoich sił na pewno! A jak ogarną mnie chwile zwątpienia, to cofną się w czasie, przeczytam to, co właśnie teraz piszę i mam nadzieję, że akumulatory zostaną naładowane i wiara wróci.

Jeśli świat we mnie wierzy i pokłada we mnie nadzieję, to jedyne co mi pozostaje to też dać sobie szansę!

434

Standardowy

Stałam się niezwykle empatyczna. Wcześniej chyba też byłam, ale nie w takim stopniu jak teraz. Nie jest to dobre na dłuższą metę. Nie w tym świecie, który pełen jest kłamstw, zawiści, zazdrości, a praktycznie wszyscy z małymi wyjątkami uczestniczą w wyścigu szczurów. Nie można być zbyt szczerym, zbyt otwartym, zbyt wrażliwym. Od razu zostanie to wykorzystane przeciwko, wytoczone w najmniej spodziewanym momencie jako najsilniejsza broń. I będzie cholernie skuteczna, niestety.

Słowo ‚empatia’ od zawsze kojarzy mi się z Kurtem Cobain’em. Ludźmi z mojego liceum, ubierającymi się dość specyficznie, z wypisanymi na trampkach słowami ‚Pokój. Miłość. Empatia’. Czasem miewali na piórniku tajemniczy ciąg liter LSNOWN. Wtedy wydawało mi się to fajne i żałowałam, że taka nie jestem. Próbowałam, ale to nie był mój styl. Nie byłam do końca sobą. Glany były dobre, ale na krótko. Teraz już nie pamiętam, co mi tak w nich przeszkadzało. Na pewno podobały mi się kolorowe sznurówki w nich, koniecznie różne w obu butach. Z tego burzliwego okresu została mi do dzisiaj słabość do czarnego koloru. Ciężko jest mi kupić coś kolorowego, jaskrawego, zdecydowanego. Jeszcze trudniej jest mi taką rzecz włożyć i nie czuć się w niej obco. Wydaje mi się jakby wszystkie spojrzenia skierowane były na mnie. Złudne wrażenie, ale pozbyć się go nie potrafię.

Nie można zapomnieć o czarnej kresce na dolne powiece. Ukochana od końca gimnazjum i nadal używana. Co prawda ostatnimi tygodniami jest raczej gościem w moim codziennym makijażu, ale jak się już pojawi zawsze miło zaskakuje i pozwala wrócić wspomnieniom. Cieszę się, że nie jestem taka, że nie udało mi się być taką. Przypomina mi się zdanie wypowiedziane przez moją anglistkę z okresu podstawówki i gimnazjum. Chciałabym być tym kim byłam kiedyś, gdy chciałam być tym kim jestem teraz…

433

Standardowy

Wróciłam do domu, siadłam na łóżku i się rozpłakałam. Nie wiem z jakiego powodu i po co. Nie zważając na tusz na rzęsach, na żółtą bluzkę zalaną wcześniej Pepsi czy laptopa spoczywającego na kolanach. Łzy płynęły najpierw strumyczkiem, potem strumyczek zmienił się w strumień, a na koniec  strumień w całkiem pokaźny potok. Nawet przez myśl mi nie przeszło żeby sięgnąć po chusteczkę. Niech sobie lecą na zdrowie, widać potrzebowałam tego. Już jestem uspokojona, łzy zaschły na policzkach, pewnie razem z maskarą tworzą artystyczny wzorek. Czuję się pusta w środku, jakby ten płacz opróżnił mnie z jakichkolwiek emocji czy uczuć. A wiem na pewno, że tak nie jest… Pozory muszą być.

Uczę się szczerości. Takiej bezwzględnej, prosto w oczy, bez uników czy zatajania faktów. Nie chcę ranić niepotrzebnie, nie chcę zadawać świadomie bólu. Jeśli prawda nie boli, to będę nią karmić otoczenie. Życie jest dość beznadziejne i okrutne i niesprawiedliwe, nie trzeba dodatkowo się pogrążać. Szczęście nie rośnie na ulicy jak kwiat; nie można go po prostu zerwać, wsadzić do wazonu, a potem zasuszyć i zatrzymać na wieczność. O nie trzeba walczyć, nie należy go zaprzepaszczać, nie powinno się z niego świadomie rezygnować. Każdy z nas zasługuje na szczęście, choćby nie wiem co. Niezależnie od wieku, urody, stanu portfela czy dorobku życiowego…

Mam ogromną ochotę na przeczytanie ‚S@motności w sieci’. I tak cholernie żałuję, że nie mam jej na własność. Nie mogę otworzyć na dowolnej stronie i po prostu czytać. Nie mogę wrócić do mojego ukochanego fragmentu, w którym pijak mówi ‚płakać trzeba w samotności-tylko wtedy ma się z tego przyjemność‚, Czy do wyznania Jestem jeszcze zakochana resztkami bezsensownej miłości i jest mi tak cholernie smutno teraz, że chcę to komuś powiedzieć. To musi być ktoś zupełnie obcy, kto nie może mnie zranić.‚ Podjęłam decyzję. Jutro pojadę do Empiku i kupię tą książkę. A czytać ją będę z ołówkiem w ręku, zaznaczając co piękniejsze i ważniejsze dla mnie fragmenty. W chwilach załamania czy kryzysu będę do nich wracać, uronię łzę i z powrotem odłożę książkę na półkę. Będzie tam czekać na kolejny raz, kiedy będzie mi tak bardzo potrzebna jak dziś… Bo tak cicho zrobiło się w moim świecie bez Ciebie…!

432

Standardowy

Pogoda za oknem jest piękna. Promyki słońca lądujące na twarzy, ciepły powiew halnego omiatający policzki, chmury leniwie przesuwające się po niebie. Jednym słowem czuć w powietrzu wiosnę. Paliłam papierosa i z zafascynowaniem dziecka patrzyłam na to co wiatr robi z dymem. Marzy mi się wypad nad Wisłę. Leżenie w trawie, patrzenie w niebo, słuchanie bluesa. Pełnia szczęścia, spokój, harmonia. Niestety muszę poczekać na urzeczywistnienie moich marzeń do wiosny. Tej prawdziwej, nie tej w moim sercu. Będę czekać, bo warto!

Doceniam szczerość. To podstawa wszystkiego. Mimo, że na początku może zaboleć, dać do myślenia, tak cholernie zamulić. Potem patrzy się na nią inaczej, jak na coś dobrego. Pokazanie, że jest się ważnym, że nie chce się mieć tajemnic. Chyba jestem wariatką, bo cieszy mnie to! Mimo, że wiązało się to z powrotem przeszłości, dość ważnej i długiej. Nie miałam głupich myśli, nie byłam zazdrosna, przez myśl nie przeszło mi dramatyzowanie i robienie scen. Bo i po co? Dowiedziałam się, przemyślałam, była refleksja. Starczy. Nie trzeba więcej do tego wracać, nie trzeba analizować, rozkładać na czynniki pierwsze. Niech sobie żyje własnym życiem gdzieś obok mnie. Tak jest dobrze.

Szalone pomysły na życie zaczynają się mnożyć w mojej głowie. Obok przewodnika górskiego zaczyna kiełkować myśl o napisaniu książki. Już nawet wiem o czym bym chciała napisać, nie wiem tylko czy podołałabym czasowo, lingwistycznie i czy miałoby to szansę na zaistnienie dalej niż na dysku mojego komputera przenośnego. Wraca tęsknota do dziennikarstwa, a z nią milion wątpliwości i pytań bez odpowiedzi. Większość z tych pomysłów zostanie tylko w mojej głowie, bo boję się podjęcia ryzyka. Najzwyczajniej w świecie się boję. Może nieustająca wiara we mnie przekona mnie do podjęcia wyzwania. Na to pytanie odpowiedzi póki co nie znam…