502

Standardowy

Ulica Długa jest wizytówką Gdańska. Nie neguję. Fakt, jest ładna, zadbana, malownicza, ma swój urok. Dodatkowo jest cholernie droga! Moim subiektywnym zdaniem za droga. Zjedzenie na niej obiadu bez bankructwa graniczy z cudem. Chyba, że mówimy o miejscach typu Subway czy Kebabownia, a nie restauracjach ze schludnie nakrytymi stołami, miłą obsługą i menu, które można wziąć do ręki zamiast czytać na stojąco przed kasą. Mimo szczerych chęci i nie narzekając na brak gotówki zrezygnowaliśmy z obiadu na Długiej na rzecz Motławy.

Skusiliśmy się jednak na kawę. Bo nie można być w Gdańsku i nie usiąść choć na chwilę na Długiej! Wybór kawiarni wcale nie był prosty. Jest ich mnóstwo i naprawdę trudno się zdecydować. Szczególnie, gdy nie ma się jasno określonego życzenia, jaką kawę chce się wypić. Mnie jest to zwykle obojętne, gdyż w domu piję zwykłą czarną, bez mleka i bez cukru. Na mieście pozwalam sobie na większą swobodę, czasem skuszę się na latte, czasem na esspresso, czasem na mrożoną. Padło na Ferbera. Na dzień dobry zgrzyt. Chcieliśmy obejrzeć menu, co by wiedzieć, czy jest czego się napić i czy nasze portfele nie przeżyją szoku. Przed kartą wystawioną na zewnątrz stała wystrojona jak stróż w Boże Ciało Lasia i kartkowała je aż za dokładnie. Obok niej stał wymuskany Goguś rozmawiający przez telefon. Moja cierpliwość była na skraju. Zaczęłam się głośno zastanawiać ile można wertować menu?! Tomek też powoli zaczynał mieć dość, ale znając renomę Długiej postanowiliśmy jednak poczekać, żeby później nie uciekać ukradkiem od stolika.

Lasia jednak nadal wertowała kartę, na moje oko była w połowie, a jej wymuskany chłopak dalej wisiał na telefonie. W końcu nie wytrzymaliśmy i usiedliśmy w ogródku. Podeszła miła kelnerka, podała dwie karty, spytała czy podać
popielniczkę i zostawiła nas samych. Cenowo nie było strasznie. Za to wybór ogromny! Pobieżnie przewertowaliśmy menu i zgodnie przyznaliśmy, że nie zamówimy za szybko. Lasia nadal stała i nadal wertowała. Gdy ja zawęziłam moich kawowych faworytów do trzech, a Tomek był zdecydowany, Lasia odeszła zniesmaczona wraz ze swoim Gogusiem-Lalusiem, który w końcu przestał rozmawiać.
Może ja jestem dziwna, ale… Po pierwsze, menu przed restauracją jest mi potrzebne do sprawdzenia półki cenowej i zorientowania się czy jest w niej coś, co mnie zainteresuje. Po drugie, nie stoję przed kartą i nie blokuję jej, bo wiem, że pewnie inni też chcą zerknąć. Może jestem też mało tolerancyjna, ale ta Lasia wyjątkowo mnie zdenerwowała i naprawdę miałam ochotę stanąć jej nad głową i stukać zniecierpliwiona obcasem. Pech chciał, że miałam trampki, nie szpilki.

Usiedliśmy, zamówiliśmy, zaczęliśmy się cieszyć chwilą, zaczęło być naprawdę miło, gdy zaczął do nas docierać dym papierosowy w połączeniu z drażniącym i głośnym głosem, którego nie dało się ignorować. Podążając za źródłem smrodu zobaczyłam Potwora w ludzkiej postaci, w otoczeniu dwóch koleżanek, które były bardziej podobne do ludzi. Siedziały stolik od nas, były na moje oko po maturze i oczywiście każdej towarzyszyła paczka papierosów. Potwór był dziewczyną po solarium, z centymetrową warstwą podkładu, oczywiście za ciemnego jak na jej karnację, z karykaturalnie podkreślonymi różem policzkami, za mocno wytuszowanymi rzęsami i głosem jak wieloletnia alkoholiczka. Odpalała jednego papierosa od drugiego, paplając o pracy w Netii i namawiając do niej swoje dwie koleżanki.

Patrząc na nie zaczęłam się zastanawiać nad moją tolerancją i jej granicami. Staram się nie oceniać ludzi po wyglądzie, po ubiorze i po pierwszym wrażeniu. Jednak idąc ulicą obserwuję przechodniów, ich strój, wygląd zewnętrzny, uczesanie, makijaż i doczepiam im etykietę. Nie lubię dziewczyn, które na siłę chcą wyglądać na starsze. Nie lubię dziewczyn, które zamiast makijażu mają maskę, podkład w kolorze marchewki i róż wszędzie tylko nie na policzkach. Nie lubię dziewczyn, które palą żeby palić i wyglądać modnie. Poniekąd wynika to z tego, że ja taka nie jestem i nigdy nie byłam. Zaczęłam się malować pod koniec liceum i ograniczałam do tuszu do rzęs i kreski na dolnej powiece. Podkładu nie używałam i nie używam, ponieważ mam wrażenie, że moja skóra pod nim nie oddycha. Czuję się niekomfortowo, zastanawiam czy bardzo widać, że go mam; boję się, że jak się spocę będzie widać strużki potu na mojej twarzy. Poza tym nie umiem dobrać odpowiedniego koloru do mojej karnacji. Pomadka i błyszczyk nie są moimi najlepszymi przyjaciółmi, chyba że mówimy o pomadce ochronnej. Cieni do powiek nie umiem użyć, a jak muszę, proszę mamę żeby mnie pomalowała. Wiem, że nie można patrzeć na świat przez pryzmat siebie, ale nie potrafię zrozumieć czemu ładne i młode dziewczyny koniecznie chcą być starsze, a tony makijażu mają im w tym pomóc…? Nie wierzę, że facetom podobają się takie plastikowe i sztuczne lale. Inna sprawa, że za parę lat te dziewczyny będą wyglądać na starsze o 10 lat i będą mieć zmarszczki jak czterdziestolatki, czyli dopną swego.

I tu pojawia się pytanie czy jestem tolerancyjna czy nie? A może jestem, tylko ta moja tolerancja ma swoje granice? Niby nie przeszkadzają mi takie panny, ale nie chciałabym żeby kiedyś moja córka wyglądała tak samo i robiła z siebie takiego potwora. Z drugiej strony nie dążę do tego, by reszta wyglądała tak jak ja. Niech każdy żyje jak chce, wygląda jak chce, robi ze sobą co chce. Ja tylko czasem się zgorszę, zastanowię dłużej, ocenię i obgadam. Może więc jestem tolerancyjna? Na swój sposób?

84 przemyślenia na temat “502

  1. Ewa

    wiesz co..?jak na moj gust to brak Ci i cierpliwosci i..TOLERANCJI!a moze poprostu skup sie na sobie?a moze tez posiadasz cechy,zachowania,ktore irytuja innych…?wiecej pokory..nie jestes pepkiem swiata.

  2. jeh byhc1

    Jej… ale z ciebie ideał i jakie masz głebokie przemyślenia, nie chcę cię poznać…. Jeżli same Twoje teksty świdczą przeciwko Tobie, to w realu musisz być jeszcze prymitywniejsza. Nie pozdrawiam. NIe cierpie takich kretynek jak ty. Wiesz – ty chyba cierpisz na megalomanię, a to powinno sie leczyć…

  3. marcin

    No oczywiście masz rację, że normalny facet z klasą takie dziewczyny, które opisujesz uważa za zwykłe kur..y. Ja jestem bogaty i lubię wyzwania, lubię kobiety, które mają gust, a nie zwykłe blachary i tapeciary po solarium. Brzydzę się takimi dziewczynami i nawet nie próbuję nawiązać kontaktów z nimi bo to nie mój poziom. W ogóle wstyd byłoby zabrać taką do restauracji, czy teatru. O czym z taką można porozmawiać ??
    … chyba jedynie libacjach i orgiach z dresiarzami napakowanymi.
    Dlatego tylko i wyłącznie kobieta która ma gust, jest kulturalna, obyta może mi zaimponować.

  4. stan

    Paliłem przez wiele lat, aż doszło do sytuacji kiedy nie mogłem dojść do własnego mieszkania na czwartym piętrze. Całe szczęście, w ostatniej(chyba) chwili dojrzałem do tego żeby rzucić palenie. Wyjątkowo udało mi się to z dnia na dzień, ale cały stres i historia leczenia powinna jak nie przerazić to przynajmniej zmusić do zastanowienia każdego kto pali papierosy. Niemniej jednak, cały ten wstęp jest tylko i wyłącznie przyczynkiem do zastanowienia się nad samym sobą, jeżeli jesteś osobą palącą. Należy pamiętać o tym że nie każdy chce i toleruje dym papierosowy a także przykre wyziewy z ust palacza (coś o tym wiem z autopsji. Dlatego też, paląc papierosy w miejscu publicznym należy barać pod uwagę całe sąsiedztwo (jak w Twoim przypadku) brak szacunku dla osób przy sąsiednich stolikach, pomimo anonimowości, świadczy tylko i wyłącznie o braku kultury osobistej Panienek które były Twoimi sąsiadkami. Wg Twojego opisu, nie tylko ta przywara była ich wadą. Chyba gdzieś w zamierzchłej przeszłości pozostały zasady dobrego wychowania. Jak rodzice tych panienek wychowali swoje córki, przecież to WIELKI WSTYD. Czy jakiś chłopak chciałby się za czymś (kimś) takim obejrzeć? Moi synowie w wieku 28 i 25 lat na pewno nie, a właśnie przed chwilą na ten temat rozmawialiśmy. Tato (chłopaki po studiach, rzekli, nigdy w życiu takich prostaczek nie chcemy poznać. Dziewczyny – do przemyślenia zanim zaczniecie być wulgarne…………. „stan”

  5. szarik

    Dziewczyno dam Ci radę -zajmij się sobą, z tego jak piszesz można wnioskować, że jesteś osobą która za dużo interesuje się otoczeniem. W kawiarniach, restauracjach i tego typu miejscach można przyłważyć kobiety, które zamiast zająć się rozmówcą to tylko obserwują i komentują innych. Taki widok jest o wiele bardziej żenujący niż dziewczyna w ostrym makijażu. Dziewczyno! każdy ma prawo stanąć przed menu i oglądać ile mu się podoba, każdy ma prawo zrobić sobie taki makijaż, czy ubrać się tak, aby czuć się wygodnie. Wg mnie masz problem z wyażaniem swoich emocji. Jeśli Ci przeszkadzała ta kobieta dlaczego nie zwróciłaś jej uwagi? Też takie bezsensowne listy w sieci zamieszczasz, kogo to interesuje jaki Ty makijaż robisz. Co to ma być, po tym poście internauci mają rozczygnąć czy jestes tolerancyjna czy nie, to śmieszne. Jak czegoś sama nie wiesz to jak sobie wyobrażasz ktoś ma wiedzieć? Zastanów się nad sobą zamiast pytać czy któs widzi w Tobie tolerancję, popracuj nad nią bo przegonisz jak to nazywasz ‚lalunie’ liczbą zmarszczek nie od makijażu ale ze zgorzkniałego krytycyzmu.

  6. natalia

    A mi się podoba ta historia, sama mieszkam w Gdańsku i czasem odwiedzam takie miejsca :)Ja również nie mogę znieść jak ktoś obok mnie pali, chociaż sama rzuciłam palenie rok temu, ale zawsze starałam się , żeby niepalący nie musieli wdychać tej trucizny :) I też nie mogę zrozumieć jak dziewczyna może się tak malować, przecież wiadomo, że faceci wolą naturalnie wyglądające kobiety :)Ja używam tylko tuszu do rzęs no i czasem podkładu jak już mam dużo krost na twarzy ( aktualnie leczę się u dermatologa.) I nie potrafię już dogadać się z koleżankami które kupują drogie kosmetyki, ja biorę tylko te z dolnej połki z rossmana i wcale nie uważam, że są złe :) Chociaż z drugiej strony to może nie moja sprawa,każdy ma prawo robić to co chce, ale po prostu mnie to irytuje.. Ja sama przez rok powstrzymywałam się od kupna czegokolwiek, co nie jest mi niezbędne, aby uzbierać pieniądze na kurs językowy… Ja też może się czepiam, no ale rozumiem Cię i w pełni się zgadzam :) Pozdrawiam :)

  7. magda

    Nie jesteś tolerancyjna. Oceniasz , oceniasz i oceniasz…Z pewnością też komuś może coś w Tobie przeszkadza. Jesteśmy różni, musisz się z tym pogodzić. 40-tka z niewielką ilością zmarszczek

  8. Ewa

    Jacy „tolerancyjni” inaczej są w większości komentujący :)) Przecież to JEJ blog, własny, może pisać, co jej tylko przyjdzie na myśl, a Wy nie musicie tego czytać. Prawda?? Czy ktoś był zmuszanym pistoletem przystawionym do głowy do przeczytania ??? Chyba nie… Jeśli tekst mi się nie podoba, nie czytam, zostawiam. I na pewno nie komentuję głupio bez potrzeby. Prawdę pisze!!! dziewczyny dziś nie dbają o swoją reputację, o to, jak będą widziane przez innych, wzorują się na niezbyt inteligentnych osóbkach z MTV czy innych „amerykańskich” programików. Żal patrzeć, niestety, na te ociekające od nadmiernego makijażu twarze, na stroje rodem z francuskiego kabaretu, na przemożną chęć imponowania koleżankom… To samo widać w komentarzach – nie maluje się, więc na pewno jest nieatrakcyjna, chodzi w porozciąganych dresach i wygląda jak babochłop… Żal czytać niestety, takie komentarze. Ja mam takie „solariowe” panienki na co dzień, spotykam je w drodze do pracy, niestety, słyszę czasem tematy rozmów – czarna rozpacz – nad tematami i nad słownictwem. Ale cóż, dla innych są wzorem:) Niestety. Jak się zastanowią na sobą, może być za późno…
    Pozdrawiam Autorkę:)

  9. aisha

    Hm…uważam,że jesteś normalną, fajną dziewczyną, która ma poukładane w głowie,ale…zauważyć tu można nutkę zazdrości.Może jest tak,że Twój chłopak zwraca uwagę na takie kobiety a Ciebie to strasznie irytuje i sama się przed sobą usprawiedliwiasz,że Ty nigdy taka nie będziesz…i może faktycznie mężczyźni nie gustują w lalach ale kobieta, która nie potrafi dobrać pudru do swojej karnacji i podkreślić delikatnie tego co w niej najlepsze to dla mnie nie jest kobietą.Dodam jeszcze,że dobry puder lub podkład nie rozpływa się pod wpływem potu i hm…skóra napewno pod nim oddycha:):)

  10. Ewa

    Wiesz……… co do Twojej tolerancji… to mam wątpliwości. Jestem 50-tką bez zmarszczek, dlaczego więc już 40-tki obrażasz? Czy wg Ciebie dla nich nie ma miejsca? a gdzie te starsze jeszcze mają się podziać? a jaka będziesz Ty kiedy dożyjesz tych lat?

  11. Maja

    Z opisu wnioskuje ze mamy cos wspolnego – ja tez, mimo 30stki na karku w zasadzie nie uzywam makijazu choc nie dlatego ze nie potrafie go dobrac lub nalozyc, lecz po prostu dlatego ze (tak jak Ty) uwazam ze skora pod nim nie oddycha, a poza tym majac w miare ladna cere nie potrzebuje jej na sile ‚upiekszac’. Z drugiej strony nie rozumiem dlaczego irytuje Cie to ze ktos inny uzywa makijazu, a do tego nieumiejetnie… Mnie zawsze rozbawiaja takie osobki.
    A sztuki malowania dobrze sie jest nauczyc mimo tego ze nie stosuje sie go na codzien. Chocby po to zeby zaskoczyc partnera od wielkiego dzwonu. Sa takie chwile kiedy umiejetnie podkreslone zalety twarzy dodaja blasku nawet naturalnie ladnej buzi.

  12. ksywka

    Jesteś strasznie zgorzkniałą i złośliwą personą z ogromnymi kompleksami. Gdybyś nie napisała o nijakim Tomku, pomyślałabym że jesteś starą panną z wieloletnim stażem.

  13. mamusia

    Mam po pięćdziesiatce, zmarszczek prawie wcale. mam córkę, zadbana sliczna dziewczyne/kobiete, która ma przystojnego zadbanego męża. Lubie patrzeć na nich. Są mądrzy, ładni, młodzi. Śliczna para. Czy Tobie tak trudno patrzeć na umalowane dziewczyny i widzisz co chcesz widzeć, bo malować się nie umiesz, a mama nauczyć zapomniała? Weź się za siebie pokrętna istoto.

  14. Misiu

    A nie masz wrażenia, że większość ludzi to po prostu debile? Ja, im dłużej żyję tym więcej ich dostrzegam… Może staje się starym pierdzielem, a może to inni to bezmózdzy przedstawiciele polskiego stada?

  15. A.

    Zachowanie co innego, wygląd co innego. Ten akurat powinien cię niewiele obchodzić. Jaki masz w tym interes?! Zalatuje mi to zawiścią, tyle, że skrywaną. Nauczyć się malować… To nie kwestia ‚nieładnej’ twarzy, ale kilku drobnych ćwiczeń.

  16. Prometeusz

    Niewiele kobiet dostrzega, że dzieci, dorastające trochę „na siłę” próbują być lepsze, niż im się wydaje, że są.
    Moja żona nie malowała się nawet do ślubu. jak jej powiedziałem, że każdy bez wyjątku makijaż sprawi, że będzie nieco inna, niż jest w rzeczywistości (więc kogo chce oszukać; siebie czy mnie? bo inni się nie liczą), skasowała nawet trwałą, która ją zresztą oszpecała. Nie dlatego, że ktoś zrobił tandetę, tylko że wyglądała na kogoś innego, niż jest w rzeczywistości.
    Dobre porównanie do lalki; makijaż ma coś ukryć. Osoba, która chce używać makijażu, tak naprawdę nie czuje się doskonała. A ja nic nie cenię bardziej od naturalności. Jeśli ktoś coś ukrywa, nie jest godny zaufania.

  17. gościówa ;p

    łatwo zauważyć, że kilka komentarzy, pisanych co 2-3 minuty, troche obrażających Ciebie, pochodzi od tej samej osoby. Ja zgadzam się z Tobą, po co nakładac na siebie tonę kosmetyków, które tak naprawde sprawiają, że wyglą da się nieładnie. Tak naprawde dziewczyny ukrywają swe piekno pod makijażem, a szakoda…

  18. Marta

    Tekst w porządku,jestem ciekawa ile masz lat??Komentarzy do tekstu jednak nic nie przebije.Ludzie ile w was jadu??Po co te głupie komentarze w stylu:nie podoba się to wynocha,beret włóż…itp.To ma być kultura???
    Taką młodzież mamy teraz…

  19. anitta

    Przeczytałam z 30 komentarzy. I więcej nie mogę. Czemu za te mniej pochlebne wypowiedzi lub nieraz mało kulturalne obarcza się młodzież? Bo nie bardzo rozumiem? Ludzie mają jakiś problem, że nastolatkowie są młodzi i eksperymentują? Rolą starszych jest w sytuacji groźnej zabronić ale podpatrywać się temu raczej z zainteresowaniem.
    Autorki wpis średnio mi się podoba – przyznałaś to tutaj ale ja to po raz kolejny wyartykułuje , to jest tak trochę , ocenianie przez pryzmat swojego ja, co nie jest na dłuższą metę dobre.
    Ja noszę podkład bo sądzę, że to jest baza pod makijaż i już. (18)

  20. Szminka

    Czytając poszczególne komentarze, widzę iż niektóre osoby nie potrafią podejść z dystansem do zamieszczonego tutaj poglądu.

    Jeśli chodzi o mnie, to oczywiście, jesteś bardzo tolerancyjna, w końcu nic im nie zrobiłaś :)

    Kwestia makijażu? Delikatny kobiecy, podkreślający jej atuty – jak najbardziej tak, szpecący ją -nie. Do wszystkiego trzeba podchodzić z umiarem. I niestety też mam ten problem, że „ta dzisiejsza młodzież” za szybko chce dorosnąć… tylko pytanie, po co?

  21. eli

    Witam:) niezbyt często zabieram się do komentowania ale tyle razy zapytałaś czy jesteś tolerancyjna, że postanowiłam dorzucić swoje trzy grosze. Zatem: nie jesteś tolerancyjna :). Nie potrafisz zaakceptować faktu, że jedni się malują, inni palą, a jeszcze inni ubierają się inaczej niż Ty lubisz. Nawiążę do osób palących papierosy – mają ciężkie życie z niepalącymi wiecznie wywracającymi oczami na ich widok….a przecież mogą usiąść gdzie indziej lub przyjąć do wiadomości fakt,że w kawiarnianych ogródkach palenie nie jest zabronione…..Sama nie palę ale nie zauważyłam żeby fakt, że ktoś pali przy stoliku obok przeszkadzał mi bardziej niż przed wprowadzeniem zakazu :) Pozdrawiam :)

  22. kasia

    Nie rozumiem po co marnować tyle energii na irytacje zachowaniem lub wyglądem innych ludzi? Dopóki ktoś cię nie atakuje, nie obraża itp., to dlaczego miałby cie denerwować? Wiadomo, że każdy wygląda inaczej i założę się, że Twój wygląd też wielu osobom nie pasuje. Wystarczy się w myślach uśmiechnąć i zająć własnym życiem. Zastanów się czy warto. To nie jest tolerancja.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>