512

Standardowy

Ostatnie dni były na tyle koszmarne i ciężki, że czuję się kompletnie pusta w środku. Mało, dostrzegam u siebie objawy depresji. A żeby było więcej, coraz częściej pojawiają się myśli o wyjeździe z Krakowa, bo tylko tym sposobem możemy zaznać spokoju zewnętrznego i wewnętrznego.

Wszystko jest dla mnie walką i niesamowitym wysiłkiem. Budzik dzwoni, przestawiam go o pół godziny, zamiast od razu nastawić na późniejszą godzinę. Pójście pod prysznic to też walka i wysiłek. Jedzenie traktuję jako przykry obowiązek, nie jako przyjemność, jak to było do tej pory. Obiad z prawdziwego zdarzenia nie wiem kiedy jadłam. Zadowalam się kanapkami, choć i to przychodzi mi z trudem. Na telefon patrzę z przerażeniem i najchętniej bym go wyłączyła i schowała jak najgłębiej. Każde kolejne przychodzące połączenie sprawia, że mam gęsią skórkę, mdłości z nerwów, serce zaczyna walić jak oszalałe, a ja mam dość życia. Jestem ciągle na świecie tylko dlatego, że nie mam odwagi żeby się zabić. Wzięcie noża do ręki i przyłożenie go do tętniącej żyły jest proste tylko w książkach i na filmach. Przekonałam się o tym już raz. Wszystko było doskonale zaplanowane, Nina miała poinformować świat tu, na blogu. Jednak do niczego nie doszło, bo nie potrafiłam, nie umiałam. Wcale do mnie nie dotarło, że kocham życie… Po prostu ten sposób okazał się zbyt trudny. Teraz jest dokładnie tak samo. Najchętniej bym zniknęła z ziemskiego padołu, żeby mieć w końcu spokój, żeby przestać się martwić, żeby przestać walczyć o wszystko, począwszy od wstania z łóżka. Płaczę, bo nie mam innego pomysłu na wyrażenie siebie…

Nawet wyjazd do domu jawi mi się jako tortura, a nie przyjemność i odpoczynek. Będą niekończące się rozmowy, jeszcze więcej łez, nerwy i wszystko co najgorsze. A najchętniej spakowałabym najpotrzebniejsze rzeczy i została w domu, z rodzicami. Chciałabym mieć przycisk ‘restart’, który pozwoliłby mi zacząć moje życie od nowa. Może wtedy wyglądałoby inaczej…? Bo na razie jest żałosne i całkowicie do dupy…

46 przemyśleń na temat “512

  1. k

    Od pewnego czasu mam to samo. To, co kiedyś mnie inspirowało, było czymś ważnym straciło jakąkolwiek wartość. Robię wszystko jak zaplanowany program, wykonuję działania bez uczuć. Do wszystkiego podchodzę ze zrezygnowaniem. Nie mam na nic siły. Nawet już na płacz. W niczym nie widzę sensu. Żyję z dnia na dzień, wstaję, bo muszę. Oddycham ,bo tak trzeba. Ale po co, w jakim celu? Co zrobić, kiedy życie straciło kolor? Co zrobić, gdy czuje się jedynie pustkę, która oślepia oczy i duszę?

  2. Devo

    nie martw się tylko zajmij się czymś , ja mam tak samo ale poświęciłem się pracy i pracuje zawsze do póżna chociaż również mi się nie chce , wszystko jest mi obojętne ale uparty jestem !!

  3. magnificent failure

    Niestety klawisz „reset”/”restart” lub przewiniecie do danego momentu życia nie jest tylko Twoim marzeniem. Wiele osób chętnie zmieniłoby momenty „błędów i wypaczeń” i wprowadziło swoje życie na właściwy tor, a inne momenty skasowało z pamięci. Fakt, znalezienie sensu życia jest mega trudne, ale chyba możliwe skoro niektórym się udaje.

  4. Bea

    Wiem co czujesz…Masz depresję i potrzebujesz pomocy.Komentarzami w stylu „weż się do roboty” się nie przejmuj bo piszą je ludzie ograniczeni lub tacy którzy nie wiedzą o czym mówią.Potrzebujesz kogoś bliskiego kto otoczy Cię opieką i pozwoli Ci chorować.Zrozumie że nawet proste czynności stanowią duży problem.Potrzebujesz koniecznie opieki lekarskiej(psychiatra)i leków. Leki nowej generacji odpowiednio dobrane powoli zlikwidują lęki,przywrócą Ci chęć do życia.Depresja nie jest niczym wstydliwym.

  5. Max

    Szybko dziewczyno zarejestruj się do psychiatry to lekarz jak każdy inny. Leki na depresję pomagają odzyskasz radość życia. Jeśli masz myśli i plany samobujcze to nie czekaj ani chwili. To że masz depresję to nie Twoja wina czasem chemia w mózgu szwankuje i trzeba to naprawić. Potem dobry psycholog terapia i będzie ok. Trzymaj się

  6. Anonim

    daj sobie pomóc… weź gorącą kąpiel lub przyjemny prysznic, wypij herbatę z cytryną i przez zaśnięciem powiedz sobie nawet 10 razy „BĘDZIE LEPIEJ, I DLA MNIE PRZYJDZIE CZAS UŚMIECHU I AUTENTYCZNEJ RADOŚCI” buźka dla CIEBIE

  7. gb

    Pięć lat temu stałam w takim samym momencie życia jak Ty.Idź do lekarza po pomoc. To działa! W nas pod wpływem długotrwałego stresu rodzi się negatywna”chemia”, która całkiem radosnego, silnego człowieka potrafi totalnie odmienić i powalić na kolana. Tak nie musi być. To da się zmienić. Wiedz, że takie problemy ma mnóstwo ludzi na świecie,nie jesteś sama :)Trzymam kciuki.

  8. stonoga

    Zapedzilas sie sama w ciemny kat i musisz teraz z niego wyjsc. Bo widzisz czasem jestesmy na dnie i caly problem w tym, zeby tam nie pozostac. A wiec odbij sie. Zacznij sprawiac sobie przyjemnosci idz na koncert albo do teatru, zmus sie do tego. Takie doznania dobrze czynia dla duszy. Jutro bedzie nowy dzien i wszystko moze byc nowe. Usmiechnij sie to
    swiat tez sie do Ciebie usmiechnie i wszystko bedzie dobrze. pozdrawiam cie serdecznie

  9. jjjjjjj

    To z pewnością depresja i nie walcz z nią sama, potrzebujesz wsparcia w problemach, nic o nich nie piszesz, piszesz tylko o objawach (brak chęci do życia, brak motywacji, myśli samobójcze) potrzebujesz porady/terapii dobrego psychologa. Każdy z nas codziennie walczy, takie już jest życie. Ja też mam problemy,nawet nie wiesz jak poważne, brak akceptacji otoczenia, brak pracy, brak bliskiej osoby,brak spokoju – a to wszystko przez 1wydarzenie w życiu zemstę koleżanki i mnóstwo pomówień,w dobie internetu nie uciekniesz, ale resetu nie ma. Zasięgnij porady specjalisty, na pewno pomoże. Życie jest jedno i pomimo tego wszystkiego może być piękne, to tylko od Ciebie zależy czy zaczniesz o nie walczyć…

  10. e-va

    Psychiatra.Biegiem do psychiatry.Ze zwichniętą nogą idziesz do chirurga, z chorą duszą do psychiatry,który jest takim lekarzem jak każdy inny.Weźmiesz leki i po ok.miesiącu będziesz jak nowa.Dasz radę.My,kobiety,jesteśmy twarde!Życie jest piękne! Najlepiej wiedzą o tym ci,którzy odchodzą zjadani przez okrutne choroby….

  11. ktoś

    Depresja to zastój, to mordercza walka ze swoim być albo nie być, to też coś czego nie potrafimy określić i zrozumieć. Przestajemy wierzyć w swoje siły i tracimy je z dnia na dzień.Czegoś brakuje i nie wiedząc czego zaczynamy spadać………
    Rady są też do dupy, bo wiemy ,że dobrych nie ma.
    Chciałbym wstać rano i powiedzieć ,że będzie dobry dzień, ale nie mogę , bo nie umiem zmienić swojego stanu.
    Ostatnimi siłami zmuszam się do zmiany i …………wyjeżdżam.Jadę tam gdzie chciałbym lub przypuszczam ,że chciałbym tam być. Odcinam się od codzienności i wszystkich czynności z tym zawiązanych.Czuję ,że wraca w miarę normalny tok myślenia.Odbudowuję swoją psychikę.Ta mała cząstka pozytywnego podejścia do życia daje mi szansę na podjęcie działania w polepszeniu mojego zdrowia psychicznego. Musi sie udać….życzę Ci tego z całego serca

  12. Sławek

    A po nocy przychodzi dzień,
    a po burzy spokój…
    Niech te słowa Cię kołyszą…
    Kiedyś wszystko mija i słońce wstaje na nowo…
    Wiem co mówię :)
    Jesteś super! Trzymaj się!

  13. ela

    Jakbym czytała o sobie …i nikt mnie nie rozumie , wszyscy uwazają, że widziwiam. Raz tylko powiedzialam komus ,ze cos sie ze mna dzieje…i usłyszalam ze jestem wariatką i pesymistka itp. Wiec nie mówię teraz juz nic ….

  14. Grace

    Tak, to niewatpliwie depresja, ktora znam z wlasnego doswiadczenia i z ktora walcze cale niemal zycie. Jesli w Twoim wypadku wywolana chemiczna nierownawaga mozgu, to konieczne beda lekarstwa. Bez nich ani rusz! Jesli to depresja wywolana jakims wydarzeniem czy sytuacja, to oczywiscie optymalnym wyjsciem byloby ja zmienic tj. zmienic otoczenie, srodowisko, prace itd. Jest to jednak w wiekszosci przypadkow niemozliwe albo bardzo trudne, wiec trzeba bedzie zasiegnac porady psychologa/psychoterapeuty i popracowac nad soba, aby z tego wyjsc, bo inaczej zrujnuje Twoje zycie.

  15. Edek

    Misiek!!! Spójrz jak wielu ludzi Cię rozumie, ile osób przeżywało podobne chwile.
    Spójrz ile osób Cię wspiera w tym ciężkim czasie.
    I da się to przeżyć, da się wygrać!!!!
    Pozwól sobie pomóc specjaliście – to po pierwsze i uwierz w ludzi – dookoła jest wielu wartościowych, którzy pewnie kochają Cię od dawna (Twoi rodzice) i pokochają na zawsze.

  16. katerina108

    Kochana, nie wiem od kiedy tak się czujesz i czy jakieś konkretne zdarzenie przyczyniło się do Twojego obecnego stanu. Kiepskie samopoczucie, brak chęci do życia, ciągłe zmęczenie i znużenie może też mieć (i często ma !!!) organiczną przyczynę, np. pasożyty (lamblia, glista, owsiki, tasiemiec), grzyby (Candida), pleśnie, osłabienie odporności od nadmiaru antybiotyków i niewłaściwej diety (np. nadmiar cukru, mleka, białej mąki – białe pieczywo, zbyt mało warzyw, kasz). Zrób coś dobrego dla siebie, i przebadaj się, naprawdę warto. Szkoda życia i szkoda zdrowia. Ja przez ostatnie 3 lata czułam się coraz gorzej (brałam leki antydepresyjne, które wcale nie poprawiały samopoczucia), na początku września mocno mną tąpnęło (przy okazji kolejnej antybiotykoterapii :-) i okazało się,że mam lamblie, candidę, pleśnie i paciorkowca …
    Trzymaj się, głowa do góry.

  17. MiMnieMoja

    Psychiatra jest od leków, psycholog od rozwiazania problemu, bedzie jeszcze gorzej, popros kogos o pomoc, ze potrzebujesz by z Toba poszedł do lekarza nawet jezeli ma Cie tam zaciagnac bo Ty chcesz pomocy ale nie masz siły jej szukac.
    A te rady typu”usmiechnij sie, wez goraca kapiel” to sa dobre dla kogos zdrowego kto mial zły dzien.
    Depresja to choroba.
    Bedzie gorzej ale potem bedzie lepiej, jak nie przeprowadzisz terapii to to cholerstwo wroci, za jakis czas nawet wtedy gdy powinnas czuc sie szczesliwa bo w sumie powinno byc Ci dobrze a bedziesz czuc sie podle.
    Zycze powodzenia! :)

  18. Bella

    Wiem co czujesz.Miałam podobnie i niestety to wraca.Fizycznie potrafie się jakoś pozbierać i ogranąć ale wenątrz mnie jest masakra.Ostatnio mam takiego doła,że już nie wiem co mam robić.Jedyną nadzieją i osobą która trzyma mnie przy życiu jest chłopak

  19. Asia

    Mam dokładnie to samo.Jestem zupelnie sama,nie mam nawet rodziny,matki,a wlasciwie mam ,ale ona jest koszmarem.Jestem zbyt wrazliwa na to zycie.Nie mam slly na nic.Przy zyciu trzyma mnie tylko moj 7 letni synek,ale gdy na Niego patrze,ze ma taka beznadziejna matke,to jeszcze bardziej cierpie,ze nie potrafie Mu dac szczescia.Tak bardzo Cie rozumiem,ale Ty masz przynajmniej rodzine:)

  20. kaziuta

    Ja również najchętniej skończyłabym to swoje bezsensowne wegetowanie, polegające na utrzymywaniu przy życiu cielska, ale nie mogę bo za każdym razem coś mnie od tego odciąga. Książki które chciałabym przeczytać, miejsca które chcę zobaczyć, ot – zwykła ciekawość świata. Nigdy nie byłam u psychologia, psychiatry, bo jakoś nie wierzę w to, że zwykła tabletka pozwoli mi inaczej patrzeć na świat. To siedzi w człowieku.

    Pozdrawiam! Ja też jestem z Krakowa.

  21. ewa

    miałam to samo… długo, ale dotarło do mnie, że Bóg mnie kocha i chce mi pomóc – Tobie też kochana istotko „Byłem w nędzy, a On wybawił mnie,
    wróć duszo moja do spokoju swego,
    bo Pan był dobry dla ciebie,
    Albowiem uchroniłeś duszę moją od śmierci,oczy mojeod łez, nogi od upadku ” psalm 116
    Przyj do Jezusa, zaufaj Mu – Om odbuduje Twoje życie – moje odbudował
    „WZYWAJ GO A ON CIĘ WYSŁUCHA I NASYCI DOBREM ŻYCIE TWOJE „

  22. Nicram

    Weź wszystko spakuj i wyjedz za granice. Nieważne do jakiego kraju. Zobaczysz nowy świat, nowych ludzi, zaczniesz od nowa gdzie nikt nie bedzie cie znał. To samo w sobie jest wyzwaniem i sensem życia. Masę ludzi ta robi, kiedy już sobie nie mogą poradzić w Polsce. Znajdują tam pracę i walczą każdego dnia. I to własnie Walka jest najważniejsza. Dzieki niej czujesz, że zyjesz

  23. Kuba

    Hej!
    Siędzę właśnie w domu słucham comy, popijam szklanką whisky wpadłem na ten blog przez przypadek, kurwa mam to samo, a jutro mam jeden z ważniejszych egzaminów w życiu i nie potrafię nawet zajrzeć do książki! gdzie jesteś, przyjdź pogadamy napijemy się…

    pozdrawiam Kuba

  24. mimi

    Po tym co przeczytałam mogę powiedzieć, że też mam tak czasami, że nie chce mi się wstawać. Tylko że u mnie chodzi o pracę. stosunki w pracy są czasami tak dołujące że chciałabym wszystko rzucić i daleko, daleko wyjechać tak aby nikt nie wiedział gdzie jestem. I też czasami zastanawiam się czy to nie jest jakiś początek depresji.Zastanawiam się czy nie powinnam zgłosić się po pomoc do psychologa. Może warto dać sobie pomóc. Depresja to przecież choroba jak każda inna i trzeba się sobą zająć. Boje się tego co się dzieje bo moja mama chorowała wiele lat i odebrała sobie życie.

  25. LS

    do diabła,chyba jednak nie wiem co to są cookies. Ale jeśli nie dodało mojego komentarza,(bo nie chciałem podać swego maila) to napiszę jeszcze raz (byłem przewidujący i skopiowałem sobie na wszelki wypadek)…”Napiszę pewnie to co większość już napisała. To znaczy : „rozumiem cię”, „trzymaj się” albo „czas leczy rany”….bo pewnie to rany powodują twój „paraliż” (choć nie wiem albo nie umiałem w tekście odnaleźć”. Ale że potrafiłaś o tym pisać, to dobry znak, nie poddałaś się. I nie poddawaj się, bo „rozumiem Cię”, „trzymaj się” i „czas leczy rany”. Mało oryginalnie,ale nie znam lepszej rady. Pozdrawiam;-)”
    i kij tam z moim mailem,może nie o to chodziło;-)….a zresztą, mam to gdzieś.

  26. katerina108

    Do „MiMnieMoja”: szkoda, że niezbyt uważnie czytasz co inni piszą, chyba się gdzieś spieszysz (co widać po pisowni :-) Rady typu „uśmiechnij się, weź gorącą kąpiel” też mają swój sens. Badania naukowe dowodzą, że nawet kiedy ktoś zmusza się do uśmiechu, to mózg zaczyna wytwarzać endorfiny. Co nie znaczy, że nie trzeba szukać pomocy u lekarzy (dobrych lekarzy, których niestety jest coraz mniej).
    A może przyczyną kiepskiego stanu zdrowia jest tarczyca (nadczynność lub niedoczynność)?

  27. robin

    Jejku.. To tak jakbym czytała własny pamiętnik. Nic już nie sprawia radości, rano nie ma po co wstawać, wieczorem nie można powstrzymać łez… A przecież skoro wszyscy chcemy żyć, powinniśmy się tym życiem cieszyć, prawda? Życzę poprawy samopoczucia. ^^ Ja na razie u siebie go nie widzę.

  28. Anna

    Piszesz, to dobrze. Pisz jak najwięcej. To pozwala spojrzeć na wszystko z dystansu. Nigdy nic nie jest warte tego, aby ofiarować temu swoje życie. Nawet jeśli jest źle.
    Nie chcę pisać banałów, bo one nic nie zmienią. To co mogę zaproponować to rozmowę. Chcesz?

  29. P.

    Doskonale Cię rozumiem, czuję się podobnie. Ale wierzę, że sobie poradzimy! Nie myślałaś o wizycie u psychologa? Ja chyba w końcu się na to zdecyduję, chociaż trudno podjąć taką decyzję.

  30. Mi

    Też napiszę rozumiem Cię.
    Ale napiszę też wyjdziesz z tego. Wiem, bo przechodziłam przez ten sam stan. Było bardzo ciężko, ale dałam radę. Tylko proszę daj sobie pomóc idź do dobrego terapeuty, idź do lekarza, który przepisze Ci lekarstwa. Ale najpierw do terapeuty, jeśli niepotrzebny będzie Ci lekarz, on Ci to powie. Nie zwlekaj, nie warto.

    Depresja to choroba jak każda inna. Gdybyś miała gorączkę nie zastanawiałabyś się czy ją leczyć. Czy czekać aż rozłoży Cię na dobre.

    Dasz radę i musisz o to walczyć bo jak widzisz droga ucieczki jaką jest samobójstwo dla Ciebie nie istnieje. Więc im prędzej się do tego zabierzesz tym lepiej. Dasz radę na pewno. Walcz i nie poddawaj się, musisz walczyć. Jesteś wartościową i kochaną osóbką. Jeśli masz ochotę to napisz do mnie.

  31. Asiek

    Tobie nie jest potrzebny żaden lekarz,psycholog,ani psychiatra…potrzebna Ci bratnia dusza,ktoś,kto nie będzie powtarzał,że Cie rozumie,ale Cie zrozumie.Ktoś kto pogada,jak trzeba o 4ej nad ranem,albo po prostu pomilczy,jak trzeba do słuchawki.Ktoś,na kogo można liczyć,kiedy chcesz poskakać w kałuży :) Czytałam niedawno o miejscu,do którego sama czasem chcę uciec,to klasztor Kamedułów w Rytwianach.”Atmosfera,która pomaga zobaczyć problem…próba ustalenia,co się ze mną stało?”.Polecam informacje o nim na stronie. Trzymam kciuki! Pozdrawiam!

  32. demirja

    tak właściwie zaczęcie życia od nowa, czy w nowym miejscu niczego by nie zmieniło… tak długo jak nie zaczniesz zmieniać siebie sama i powoli, drobnym kroczkiem swojego otoczenia – będzie jak jest, a nie inaczej… może energię wkładaną w myśli o tym jak to skończyć wszystko co się dzieje przełóż na to jak zmienić powoli siebie, a później jak zacząć wpływać na otoczenie…

  33. Lisanne

    Nie będę się mądrzyć i przekonywać, bo jak ktoś jest w takim stanie, to i tak to nie dociera.
    Wiem po sobie, że stany depresyjne to znak, że coś w naszym życiu nie gra, to coś nie jest dla nas dobre, choć się tego właśnie zazywczaj kurczowo trzymamy.
    Ostatnio czytałam wywiad z fascynującą pisarką Eli Safak, która mówi, że:
    „… depresja może być twórczym momentem w życiu. Bo z jednej strony nasza osobowość rozpada się na tysiące małych fragmentów, ale z drugiej – możemy je wtedy wszystkie dokładnie obejrzeć i przyjrzeć się, z czego tak naprawdę jesteśmy zbudowane. Możemy też je potem poukładać na nowo. I to, co uda nam się ulepić, jest zwykle dużo lepsze od tego, co było przedtem.”

    Kiedy gubimy siebie, depresja jest potrzebna, bo to znak, żeby się odnaleźć.

    Ściskam Cię mocno!

  34. zmorka

    ale co jesteś pewna że tam po drugiej stronie jest lepiej? a sądzisz tak po tym że nikt z tamtąd nie wraca?a moze tam dopiero jest czarna dupa ?! tu widzisz co jest i masz wpływ na swoje życie – ono kopnie Cię w dupe upadasz – odczekujesz chwile i się podnosisz a tam ? czy ktoś przyszedł i powiedział jak jest tam ?
    więc moja rada czekaj normalnie w kolejce nie pchaj się sama bo może oni Cie tam wcale nie chcą i znowu będziesz nieszczęśliwa !

  35. zmorka

    no proszę
    bawię się w kreta i ryję Twoje archiwum ! fajnie się czyta Twoje literki ale nie o tym chciałam
    znalazłam wpis z czerwca 2011 czyli nie tak stary :-)
    pozwolę sobie wkleić najciekawszy kawałek który to powinnaś sobie przeczytać
    1) Od prawie pięciu lat jestem w stałym związku. Kocham i jestem kochana. W lipcu będziemy mieszkać razem.
    2) Ostatniego dnia czerwca miną dwa lata, jak dołączyłam do grona kierowców. Do dzisiaj uważam to za swój największy życiowy sukces.
    3) Mam przyjaciółkę. taką prawdziwą i do końca życia. Nie widzimy się codziennie, nie dzwonimy do siebie codziennie, ale wiem, że jest to jedna z niewielu osób, które w sytuacji naprawdę kryzysowej mi pomogą.
    4) Mam fantastyczną, dużą rodzinę. Uwielbiam ich wszystkich razem i każdego z osobna. Mimo, że spotykamy się rzadko czuję z nimi niesamowitą więź. I cieszę się, że Tomka uznają za swojego, a nie za obcą, przypadkową osobę.
    5) Mam psa, dla którego jestem najwspanialszą osobą na ziemi i który akceptuje mnie całkowicie, taką jaka jestem. Czasem chciałabym umieć patrzeć na świat jego oczami…
    6) Jutro zrobię przelew dla AGH i będę czekać do lipca żeby dowiedzieć się, na jakie studia się dostałam.
    7) Byłam na dwóch koncertach mojej wielkiej i platonicznej miłości Maćka Maleńczuka. Tym samym spełniłam swoje marzenie i mam co wspominać do końca życia.
    8) Mam książkę z autografem Katarzyny Grocholi, jednej z moich ulubionych pisarek. Kolejne spełnione marzenie i kolejne wspomnienie na zawsze.
    9) Mieszkam w Krakowie! Mieście Artystów! Często zdarza się wpaść na kogoś z telewizji i uśmiechnąć się do siebie, bo ta Dymna nie jest taka gruba jak pokazuje telewizja, a ten Globisz jest tak samo zabawny i roztargniony, jak postaci, w które się wciela.
    10) Kocham morze. Najbardziej nasze polskie, mimo że jest zimne i pełne meduz.
    11) Patrzę na ludzi w moim otoczeniu i widzę jak zmienił się ich sposób postrzegania mnie. Widzę, że w ich oczach jestem kimś interesującym, wartościowym, ciekawym, wartym bliższego poznania i traktowania na równi.
    12) Nadal marzę o wydaniu książki i nie zniechęciło mnie to, że realia nie są tak różowe, jak mi się wcześniej wydawało. Powoli zaczynam marzyć bardziej aktywnie i chcę przenieść to ze sfery marzeń w sferę czynów.

    i czytaj go codziennie :-)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>